Wizyta w House of Oslo nastroiła mnie w tryb przestawiania i dekorowania. Nie mogło być inaczej...:) Miałam ochotę na coś prostego, monochromatycznego i organicznego. Powstała więc taka winietka...
Pojawił się też nowy zielony mieszkaniec... Ciekawe jak długo wytrzyma moją rękę do podlewania...;)
Róg, w pierwszym zrywie chciałam pomalować na biało, być może tak się to skończy...:) Na razie jednak podoba mi się taki naturalny.
Ubolewam trochę, że nie mam na stanie żadnej konsoli lub komody, która pozwoliłaby mi na rozwijanie różnych koncepcji aranżacyjnych...Lecz póki co mam stół i nie zawaham się go użyć!...;) Ponownie!
Ok, pora ogarnąć co nieco... i zmobilizować się do pracy projektowej. Niestety, zaległości dają znać o sobie...
Do miłego Kochani!
Niech weekendowy czas Was trochę porozpieszcza...:)




















































