Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aranżacja stołu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aranżacja stołu. Pokaż wszystkie posty

28.12.2013

Around the Christmas table


I czas nastał poświąteczny... Dlaczego tak szybko?...;)
Nie mogę powiedzieć, że po świętach nie został nawet ślad, bo przecież choinka jeszcze błyszczy w plamach słońca wpadających dziś do salonu. Stół jeszcze nakryty świątecznym obrusem... Jednak niespieszne chwile i  tegoroczny barszcz z grzybowymi uszkami (uwielbiam!!!) przeszły już do historii...;)

Tak wyglądał nasz stół w wigilijnej odsłonie...





Zostałam przy konwencji black&white. Spodobały mi się ostatnio papierowe choineczki, więc ku uciesze Mimi, która pasjami uwielbia papierowe prace, urozmaiciły one aranżację. I nareszcie!!! Nareszcie nie trzeba było przynosić z kuchni krzeseł, bo wszyscy mieli na czym siedzieć...;)))







Była i papierowa gwiazdka...






Mam nadzieję, że święta minęły Wam tak, jak sobie wymarzyliście.
Nam udało się trochę wypocząć, pooglądać nawet parę filmów - co dla mnie jest wręcz luksusem ;) - i pobiesiadować z rodzinką przy pysznym jedzonku...:)  
Jak bardzo pysznym dowiedziałam się dziś rano stając na wadze!...;)))) OJ!!!

Taaa... postanowienia noworoczne trzeba będzie odpowiednie poczynić...;)




Tymczasem dobrego weekendu Kochani, odpoczywajcie!!
Ja wracam do pracy...

♥♥♥





P.S. Dziękuję Wam bardzo gorąco za wszystkie świąteczne życzenia! Uściski!!




8.09.2013

September living room / i trochę wątpliwości...


Wiem, wiem... Nie rozpieszczam Was zbytnio wpisami...;)
Chciałabym, żeby było inaczej, ale cóż... czas biegnie, obowiązków sporo. Dodatkowo męczą mnie jakieś dziwne blokady, stany zwątpienia, czy to co piszę ma sens? Czy to, czym chciałabym się z Wami podzielić jest wystarczająco interesujące? Czasami mam wrażenie, że idę pod  prąd i serce mam rozdarte...;)

Jestem perfekcjonistką w tym co robię, nie potrafię 'po łebkach' i często wpadam we własne sidła...
Może czasem trzeba by było jednak trochę odpuścić?...;)

Dlatego dzisiaj parę zwykłych pstryków, bez specjalnego zastanawiania się nad kompozycją, ekspozycją i światłem...;)

Wczorajszy salon, tuż przed rodzinnym spotkaniem...



Fotel, mimo iż bardzo wygodny, będzie musiał być zastąpiony przez jakiś nowszy model. Nasza kocica nie potraktowała go łaskawie. Stąd pewne niedoskonałości muszą być odpowiednio kamuflowane...;)







Skoro mamy już jesień, to bezkarnie można wyciągać na salony wszelkie kudłacze - osobiście uwielbiam!





Pianino, jak stało, tak stoi nieumalowane...;)) Wierzę jednak, że przyjdzie jego czas i wystroi się w nową sukienkę.



Możecie sobie wyobrazić, że ciągle nie mam odpowiedniej ilości krzeseł do stołu? Ciągle czekam na te wymarzone (mając trzy zastępcze na stanie) i nie mogę się doczekać...;) Inna rzecz, że modele krzeseł wymarzonych już się ze trzy razy zdążyły zmienić w międzyczasie...






Taak... tak było wczoraj....:)
Dziś u nas za oknem cudne słonko, warto by jeszcze zaczerpnąć świeżego powietrza i podelektować się niedzielą... Może z aparatem w dłoni?...:)



Tego Wam życzę!
Do zobaczenia następnym razem!








10.02.2013

My birthday table / Mój urodzinowy stół


A ja znowu o stole.. Ale obiecuję, to już ostatni raz! - w takiej konfiguracji...;))
Wczoraj gościłam rodzinkę na moim urodzinowym spotkaniu i sprawdziłam w praktyce pomysł z poprzedniego posta.
Aranżacja, odrobinę zmodyfikowana, sprawdziła się naprawdę dobrze :)


Zdjęcia zrobiłam tuż przed przyjściem gości, w pośpiechu ogromnym, ale są. Potem już tylko były pogawędki przy kawie i dobrym (mam nadzieję) jedzonku... i mnóstwo śmiechu! :)

 
Życzę sobie więcej takich rodzinnych chwil!
Kochana Rodzinko! - dziękuję :))

Od jutra będę w rozjazdach - kierunek Poznań! Mam jednak nadzieję, że uda mi się znaleźć dla Was chwilę. Zaglądajcie!


Dobrego startu w nowy tydzień!
See you soon!




1.02.2013

Wild thing on the table


Cętki. Lubię, choć nie wszystkie. Jednak te z tapety poniżej pokochałam miłością niemal absolutną...
Wybaczcie, ale to skrzywienie modowo-zawodowe... ;))
W pierwszym uniesieniu zapragnęłam wytapetować nią fragment mikro garderoby. Zabrakło odwagi...



I tak wzór z niedoszłej ściany powędrował dekoracyjnie do ramek tu i tu, przeniósł się na okładki książek, by w końcu wylądować na stole w roli bieżników...:)
Okazuje się, że to świetny i zabawny pomysł. Tapeta jest zmywalna, więc praktyczna a przy tym dekoracyjna.



Wiem, kule mogłyby być bardziej naturalne, ale wykorzystałam to co miałam pod ręką.
I buteleczki... zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia i musiałam przygarnąć, no sami rozumiecie!...;) Pewnie będą się tu jeszcze nie raz przewijać...




Przy okazji całej zabawy pojawiło się w salonie trochę koloru i od razu jakoś tak weselej... Byle do wiosny!


Udanego i kolorowego weekendu!
Do zobaczenia wkrótce!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...