Pokazywanie postów oznaczonych etykietą my home. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą my home. Pokaż wszystkie posty

18.02.2017

Lustrzany zegar i stare pianino


Parę dni temu zostałam obdarowana lustrzanym bibelotem - pięknym zegarem. Dotarł do mnie akurat w czasie urodzinowym, więc spowodował podwójną radość :)
Biegałam z nim z miejsca na miejsce sprawdzając gdzie najlepiej się prezentuje. Okazało się, że wszędzie wygląda zjawiskowo!

Ponieważ cierpię na brak komody, tudzież konsoli jakiejś do eksponowania pięknych przedmiotów, ich rolę przejmuje często pianino. Nie pierwszej młodości już i upominające się o renowację zewnętrza - ale jednak mam do niego spory sentyment.

Nobilituję je więc pięknymi drobiazgami...:)














Taka drobna zmiana, odrobina blasku, szczypta luksusu, odkurzona i przestawiona figurka konia i od razu kąty salonowe nabrały nowego image'u. Już uwielbiam! :) To mój świat i tu czuję się najlepiej :)



♥ Do następnego ♥





lustrzany zegar - PRIMAVERA HOME
poster z butem BOW - MADIVACREATIVE
pled - MADIVACREATIVE wzór, dostępny wkrótce






25.07.2016

Kadry salonowe | From my livinroom


Ale mam spore zaległości facebookowo - blogowe!
Przydałoby się je trochę ponadrabiać ;)

 
Ostatnio oprócz kolekcji odzieży (dokładniej ubranek dla dzieci) pracowałam nad dwoma interesującymi projektami brandingowymi. Mam nadzieję, że wkrótce efekty będę mogła zaprezentować :) W międzyczasie kreatywne spotkania i odkryte ciekawe miejsca. Wszystko znajdzie się tu we właściwym momencie..

Tymczasem nie samą pracą człowiek żyje i klimaty salonowe też czasem musi pokontemplować ;) Zapraszam więc na parę kadrów..













Zdjęcia pochodzą z mojego konta na instagramie @madivacreative , serdecznie zapraszam do obserwowania :)



♥ Serdeczności ♥




24.09.2015

Wolnostojąca garderoba | Freestanding wardrobe






W KIERUNKU ZWIĘKSZENIA PRZESTRZENI

W moim dążeniu do lepszego życia i wszelkich zmianach, o których pisałam w poprzednim poście, postawiłam między innymi na odgruzowywanie domu i pozbywanie się balastu niepotrzebnych, gromadzonych przez lata rzeczy. Niesamowite, ile składujemy przedmiotów! Niektórych czas się nie ima, ale jest gro takich, które 'żyją' tylko chwilę by zaraz potem wylądować zapomniane w najgłębszym kącie. Znacie to? Dom jakoś nie chce się rozciągać i po jakimś czasie przestrzeń się dziwnie kurczy...;)

Jeszcze rok temu, nie mając czasu ani siły na generalne porządki, szafy miałam zapchane do granic możliwości, z czego nosiłam niewielki ułamek rzeczy.. Chaos w szafie i chaos w głowie...;)
Dzisiaj sprawy mają się dużo lepiej. Małymi kroczkami, półka po półce, udało mi się już wiele posegregować. Garderoby moja i córki zostały - bez sentymentów - zminimalizowane do najbardziej ulubionych, dobrych i aktualnych strojów. Dziś, ulga i przyjemność gdy je otwieram, są nie do opisania...:)





WIESZAK

Wolnostojący wieszak przyszedł mi tu z ogromną pomocą. To na niego odwieszałam te rzeczy, które absolutnie musiały zostać. Resztę łatwiej było posegregować. Dzięki temu powolutku ukształtowała się SZAFA, jaką przecież zawsze! chciałam mieć: stylowa, spójna, nieprzeładowana, w której wszystko do siebie pasuje, może być zestawiane na wiele sposobów i jest noszone! Jestem happy!...:)

Zainspirowana trwającym już jakiś czas trendem na urządzanie garderoby na wolnostojących wieszakach, zrobiłam kilka zdjęć. Tak wygląda esencja moich jesiennych stylizacji..  Żałuję tylko, że nie mam miejsca, żeby na stałe urządzić sobie taką sezonową pigułkę, bo przyznacie sami, że może być świetną dekoracją wnętrza!..

























Oczywiście, pozbycie się rzeczy nienoszonych czy już niechcianych, spowodowało pewne braki. Plus jest taki, że wiem czego mi brakuje!... spokojnie mogę zaplanować wydatki. Na liście czekają np. płaskie botki do codziennego biegania...;) Ale to już temat na inny wpis...


Dajcie znać, jak się mają Wasze SZAFY? 
Stylistycznie przemyślane, czy też spontanicznie zapełniane?







*poster, poduszka: madiva.creative

4.03.2015

LOVE MY HOME 2014 czyli dom w pigułce :)


Dzień dobry środowo!

Powiem Wam, jaka jest prawda.. Mój dom nie należy do nowych ani też przestronnych. Jest tycią, mało atrakcyjną kostką z lat ubiegłych. I choć średnio raz na tydzień marzy mi się nowoczesna willa ;)... KOCHAM GO! Te niewielkie pokoiki, skrzypiący dębowy parkiet, wszelkie niedoskonałości...
Kocham go, bo jest częścią mnie! Tu czuję się bezpiecznie, tu mam swój twórczy nieład ;), tu staram się odmienić nieco kąty, by żyło się przyjemniej..





Postanowiłam, że z końcem każdego roku będę w jednym kolażu zestawiać najfajniejsze - moim zdaniem -  domowe kadry z minionych miesięcy. Wprawdzie tym razem jestem mocno spóźniona, ale lepiej późno nic wcale...;) VOILA!
To taka mała mobilizacja i dowód na to, że nawet małe wnętrza mogą stać się interesujące, gdy ubrać je ze smakiem w dodatki, które się kocha...



Mam rację?



Jeżeli macie ochotę, mój domek w pigułce z lat poprzednich możecie podglądnąć TUTAJ i TUTAJ.



Miłej środy Kochani!
Uściski!

M.




26.11.2014

Jeszcze jesiennie.. | Still autumn..




  Witajcie Kochani!

Wybaczcie ciszę… Wszystko przez nie mające niestety końca kłopoty zdrowotne…  Czekam dnia, kiedy będzie lepiej i energia wróci do mnie ze zdwojona siłą!.. Musi tak być!



Dziś parę ‘salonowych’ kadrów.. Jeszcze bez świątecznych detali, choć te zaglądają już ze wszystkich stron, tak, że powoli zaczynam ulegać ich magii…:)

Tymczasem tutaj jeszcze jesiennie…

Nowy fotel, wymarzony fikus, parę świeżych poduch i gałązka rajskich jabłuszek.. Tak na chwilę obecną przedstawia się muzyczno-czytelniczy kącik naszego living roomu.
 




Fotel musieliśmy wymienić, gdyż jego poprzednie wcielenie totalnie i dobitnie zostało potraktowane przez naszą kocicę. Chyba filcowe obicie zbyt przypadło jej do gustu.. Zostały strzępki!….;) Teraz skóry koci szkodnik nie tyka…;)





Fikus lyrata – moje marzenie urzeczywistnione…:) Muszę przyznać, że w swoim dorosłym życiu nie miałam jeszcze tak okazałej rośliny. Nurtuje mnie jednak jedno pytanie : jak długo?... jak długo on ze mną wytrzyma?..;)





Gałązka rajskich jabłuszek.. Nawet nie wiedziałam, że takowe istnieją.. ;) Oświeciła mnie pani z kwiaciarni. Można je nawet jeść, choć są nieco cierpkie. Spodobały mi się bardzo jako jesienna dekoracja.







Mam  nadzieję, że następny post pojawi się szybciej i że będziecie tu jeszcze zaglądać.. 

Do następnego! Bądźcie zdrowi!!






Tu Lirolistny mówi Wam HELLO! SEE YOU NEXT TIME! :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...